Deco broni Lewandowskiego! „Trochę szacunku” – mocne słowa z Barcelony
Dyrektor sportowy FC Barcelony, Deco, stanowczo zareagował na sugestie, że Robert Lewandowski mógłby pełnić w klubie podobną rolę jak Cristian Stuani w Gironie.
W rozmowie z „Mundo Deportivo” działacz wyraźnie się zdenerwował, gdy dziennikarz porównał 36-letniego Polaka do urugwajskiego napastnika. – Nie porównuj... Robert jest dla mnie najlepszym napastnikiem ostatnich lat. To fenomen na każdym poziomie. Wzór do naśladowania. Niewielu jest piłkarzy na tym poziomie, poza Cristiano Ronaldo. Mówimy o Robercie Lewandowskim, trochę szacunku – podkreślił Deco.
Lewandowski, który w tym sezonie coraz częściej zaczyna mecze na ławce, ma ważny kontrakt do czerwca 2026 roku, a dodatkowo możliwość przedłużenia o rok. Według hiszpańskich mediów Barcelona rozważa jednak oddanie go za darmo, a zainteresowanie jego usługami wykazuje m.in. AC Milan.
Dla Blaugrany sytuacja Lewandowskiego jest delikatna – Polak pozostaje ikoną światowego futbolu, ale klub szuka równocześnie miejsca dla młodszych zawodników w ofensywie. Deco jednak wyraźnie dał do zrozumienia, że nie zgadza się na publiczne podważanie statusu „Lewego”.
Robert jest wystarczająco inteligentny, by znać tempo i timing, by o tym mówić we właściwym momencie – dodał dyrektor sportowy Barcelony w rozmowie z „Mundo Deportivo”.
Wypowiedź Deco to jasny sygnał, że w Barcelonie wciąż widzą w Lewandowskim piłkarza wyjątkowego. Mimo że jego rola sportowa może się stopniowo zmieniać, prestiż i profesjonalizm Polaka sprawiają, że klub musi rozważnie podejmować decyzje. Jego przyszłość w Katalonii może zależeć od bilansu między sportową użytecznością a polityką kadrową i finansową Barcelony.

Komentarze 1
na bank wyrzucą Roberta...
Może cię zainteresować
Nowe problemy Real Madryt. Konflikt w szatni i rosnące napięcie
Czy USA mogą stracić mundial 2026 z powodu wojny? FIFA odpowiada na pytania o turniej w czasie konfliktu
Derby, które mogą rozstrzygnąć sezon. Milan musi zatrzymać Inter na San Siro
Griezmann śmieje się z Barcelony
Sensacja na San Siro! Dlaczego faworyt z Mediolanu rozpadł się pod norweską dyscypliną?