Bernardeschi wraca na Półwysep Apeniński! Bologna nowym domem byłego mistrza Europy
Po trzech latach spędzonych za Oceanem, Federico Bernardeschi postanowił zamknąć kanadyjski rozdział kariery i ponownie zawitać na włoskie boiska.
31-letni skrzydłowy dołącza do ambitnej Bologni jako wolny zawodnik, podpisując kontrakt, który – według doniesień medialnych – obowiązywać ma do końca sezonu 2026/27, z opcją przedłużenia o dodatkowy rok.
Bernardeschi ma na swoim koncie 39 występów w reprezentacji Włoch, a złote chwile kariery przeżywał zwłaszcza w 2021 roku, kiedy wraz z drużyną narodową triumfował na mistrzostwach Europy. W ostatnich latach jednak jego nazwisko rzadziej pojawiało się w europejskich nagłówkach, bowiem ofensywny pomocnik wybrał kierunek północnoamerykański, gdzie był jedną z wiodących postaci w barwach Toronto FC.
Ten etap jest już jednak historią – Bernardeschi opuścił MLS na mocy rozwiązania umowy za porozumieniem stron i powraca do Serie A, gdzie wcześniej reprezentował m.in. Juventus i Fiorentinę. Bologna – uczestnik fazy grupowej Ligi Mistrzów w nadchodzącym sezonie – zyskuje doświadczonego zawodnika bez konieczności płacenia kwoty odstępnego.
Z nieoficjalnych źródeł wynika, że roczna pensja piłkarza ma wynosić około 1,8 miliona euro, a jego obecna rynkowa wartość szacowana jest na 3,5 miliona. Choć klub nie ujawnił szczegółów kontraktu w oficjalnym komunikacie, to według dobrze poinformowanych dziennikarzy mowa o umowie obowiązującej do czerwca 2027 roku, z opcją przedłużenia o kolejnych 12 miesięcy.
Sì, 𝙁𝙀𝘿𝙀𝙍𝙄𝘾𝙊 𝘽𝙀𝙍𝙉𝘼𝙍𝘿𝙀𝙎𝘾𝙃𝙄 è rossoblù ❤️💙#WeAreOne pic.twitter.com/gIhVQudSUU
— Bologna FC 1909 (@Bolognafc1909) July 19, 2025

Komentarze 1
dziwne...mógł grać w jakimś AC Milan a pojechał do MLS
Może cię zainteresować
Nowe problemy Real Madryt. Konflikt w szatni i rosnące napięcie
Czy USA mogą stracić mundial 2026 z powodu wojny? FIFA odpowiada na pytania o turniej w czasie konfliktu
Derby, które mogą rozstrzygnąć sezon. Milan musi zatrzymać Inter na San Siro
Griezmann śmieje się z Barcelony
Sensacja na San Siro! Dlaczego faworyt z Mediolanu rozpadł się pod norweską dyscypliną?